Podróż pociągiem wzdłuż koła podbiegunowego
Niezwykła podróż pociągiem historyczną trasą kolejową z Luleå w Szwecji do Narwiku i archipelagu Lofotów w Norwegii
Niezwykła podróż pociągiem historyczną trasą kolejową z Luleå w Szwecji do Narwiku i archipelagu Lofotów w Norwegii

Dołącz do nas w tej historycznej podróży pociągiem, która zabierze nas z Luleå w północnej Szwecji przez koło podbiegunowe do Narwiku w Norwegii, sąsiadującego z zapierającymi dech w piersiach krajobrazami Lofotów. Przez ponad 100 lat kolej ta była wykorzystywana do transportu przede wszystkim rudy żelaza ze szwedzkiego miasta Kiruna, bogatego w złoża naturalne, na wybrzeże Szwecji i Norwegii. Dziś my jako turyści możemy podziwiać piękny i różnorodny krajobraz podróżując wzdłuż fiordów i majestatycznych gór, gdzie na końcu trasy po minięciu ostatnich wzgórz ukaże się naszym oczom wspaniały fiord Ofotfjord, będący wyjątkowym finałem tej ekscytującej wyprawy.
Nasz przejazd pociągiem kończy się w Narwiku, który był miejscem zaciętych walk podczas II wojny światowej, kiedy to Niemcy chcieli uzyskać dostęp to pobliskich kopalnii rudy żelaza. Wizyta w Muzeum Wojny w Narwiku przybliży nam tę część historii II wojny światowej. Tutaj piękną kartę zapisali też polscy żołnierze z 1. Samodzielnej Brygady Strzelców Podhalańskich oraz polscy marynarze z niszczycieli ORP „Błyskawica”, ORP „Burza” i ORP „Grom”, biorący udział w Bitwie o Narwik. Przed opuszczeniem lądu wjedziemy również kolejką linową na szczyt Narvikfjeldet. Na archipelagu Vesterålen, na północ od Lofotów, odwiedzimy małą rodzinną farmę reniferów, a także będziemy mieli okazję wybrać się na rejs i obserwację wielorybów w Andenes. Jedną z największych atrakcji wyprawy będzie możliwość podziwiania dzikiej przyrody Lofotów i wizyty w małych, malowniczych wioskach rybackich, zagubionych gdzieś na końcu świata.
Dołącz do nas w tej historycznej podróży pociągiem, która zabierze nas z Luleå w północnej Szwecji przez koło podbiegunowe do Narwiku w Norwegii, sąsiadującego z zapierającymi dech w piersiach krajobrazami Lofotów. Przez ponad 100 lat kolej ta była wykorzystywana do transportu przede wszystkim rudy żelaza ze szwedzkiego miasta Kiruna, bogatego w złoża naturalne, na wybrzeże Szwecji i Norwegii. Dziś my jako turyści możemy podziwiać piękny i różnorodny krajobraz podróżując wzdłuż fiordów i majestatycznych gór, gdzie na końcu trasy po minięciu ostatnich wzgórz ukaże się naszym oczom wspaniały fiord Ofotfjord, będący wyjątkowym finałem tej ekscytującej wyprawy.
Nasz przejazd pociągiem kończy się w Narwiku, który był miejscem zaciętych walk podczas II wojny światowej, kiedy to Niemcy chcieli uzyskać dostęp to pobliskich kopalnii rudy żelaza. Wizyta w Muzeum Wojny w Narwiku przybliży nam tę część historii II wojny światowej. Tutaj piękną kartę zapisali też polscy żołnierze z 1. Samodzielnej Brygady Strzelców Podhalańskich oraz polscy marynarze z niszczycieli ORP „Błyskawica”, ORP „Burza” i ORP „Grom”, biorący udział w Bitwie o Narwik. Przed opuszczeniem lądu wjedziemy również kolejką linową na szczyt Narvikfjeldet. Na archipelagu Vesterålen, na północ od Lofotów, odwiedzimy małą rodzinną farmę reniferów, a także będziemy mieli okazję wybrać się na rejs i obserwację wielorybów w Andenes. Jedną z największych atrakcji wyprawy będzie możliwość podziwiania dzikiej przyrody Lofotów i wizyty w małych, malowniczych wioskach rybackich, zagubionych gdzieś na końcu świata.

Galeria zdjęć
Program wycieczki
Po spotkaniu z polskim pilotem na lotnisku Okęcie wylot z Warszawy w kierunku północnej Szwecji. Po przejeździe na miejsce, jeśli czas na to pozwoli, wybierzemy się na krótki spacer po miejscowości Luleå. Tutaj warto zobaczyć miejski rynek, kościół i biegnący wzdłuż morza deptak. To nadmorskie miasto jest popularnym celem letnich wycieczek wielu Norwegów, którzy wybierają Szwecję ze względu na niższe ceny, a dodatkowo mogą się tutaj cieszyć długimi letnimi wieczorami z pięknym widokiem na Zatokę Botnicką.
Na nocleg zatrzymamy się w hotelu w Luleå.
Dni 1
Przelot Warszawa – Luleå. Przyjazd i krótki spacer po mieście Luleå
Po spotkaniu z polskim pilotem na lotnisku Okęcie wylot z Warszawy w kierunku północnej Szwecji. Po przejeździe na miejsce, jeśli czas na to pozwoli, wybierzemy się na krótki spacer po miejscowości Luleå. Tutaj warto zobaczyć miejski rynek, kościół i biegnący wzdłuż morza deptak. To nadmorskie miasto jest popularnym celem letnich wycieczek wielu Norwegów, którzy wybierają Szwecję ze względu na niższe ceny, a dodatkowo mogą się tutaj cieszyć długimi letnimi wieczorami z pięknym widokiem na Zatokę Botnicką.
Na nocleg zatrzymamy się w hotelu w Luleå.
Dziś rozpoczynamy pierwszy etap naszej 500-kilometrowej podróży pociągiem do Narwiku w Norwegii. Po śniadaniu w hotelu udajemy się na dworzec w Luleå. Kiedy już znajdziemy swoje miejsca w wagonach, możemy po prostu usiąść i cieszyć się podróżą przez Szwecję mijając brzozowe lasy, tundrę czy bezludne niemal księżycowe krajobrazy. Odległości między stacjami są znaczne, a nazwy miejscowości często pisane są po lapońsku.
Podczas dzisiejszego przejazdu przekraczamy koło podbiegunowe czyli 66° 33’39” szerokości geograficznej północnej. I może sama szerokość geograficzna nie jest aż tak interesująca, ale ekscytujące jest to, co ona dla nas oznacza. To właśnie tutaj zaczyna strefa białych nocy oraz nocy polarnej. Obszary położone na północ od koła podbiegunowego, gdzie spotykamy zjawisko białych nocy obejmują biegun północny, Ocean Arktyczny, tysiące dużych i małych wysp oraz obszary lądowe na Grenlandii, Alasce, w Kanadzie, na Syberii, w Rosji, Islandii i oczywiście w Skandynawii. Zjawiska geograficzne takie jak białe noce i ciemne noce polarne możemy obserwować, ponieważ oś ziemska - przebiegająca pomiędzy biegunami północnym i południowym i wokół której obraca się Ziemia jest nachylona do płaszczyzny orbity pod kątem 23 stopni. Gdy więc Ziemia krąży wokół Słońca, biegun północny przechyla się w kierunku Słońca w miesiącach letnich natomiast w miesiącach zimowych oddala się od Słońca.
Po południu docieramy do Kiruny, najbardziej wysuniętego na północ miasta Szwecji, w którym mieszka około 17 000 osób, z których większość zatrudniona jest w górnictwie, przemyśle kosmicznym i turystyce. Kiruna jest jednak obecnie najbardziej znana z tego, że jest miastem, które trzeba poddać relokacji. Na ten i na inne tematy dowiemy się więcej następnego dnia, kiedy odwiedzimy kopalnię, która jest główną przyczyną tej potężnej przeprowadzki. Od 2014 roku miasto jest w trakcie przenosin o 3 kilometry w kierunku wschodnim, a cały projekt ma zostać w pełni ukończony dopiero w 2100 roku!
Kiruna zawdzięcza swoje istnienie kopalni Malmberget w Gällivare oraz podziemnej kopalni na obrzeżach miasta Kiruna (Luossavaara-Kiirunavaara). W Gällivare firma LKAB wydobywa jedną z najbogatszych na świecie rud żelaza z ogromnego kamieniołomu w Gropen („The Hole”). Z Malmberget ruda jest transportowana koleją przez Kirunę do Narwiku w Norwegii. Ale pomimo wysokiej wartości rudy i łatwej dostępności, nie od razu była to żyła złota dla LKAB, ani dla Kiruny. Niestety, ale budowa linii kolejowej w tym surowym klimacie była droga, ceny żelaza niskie, a konkurencja na światowym rynku ogromna.
Nocleg w hotelu w Kirunie.
Dni 2
Przejazd pociągem z Luleå do Kiruny. Wspaniałe krajobrazy i przekroczenie koła podbiegunowego
Dziś rozpoczynamy pierwszy etap naszej 500-kilometrowej podróży pociągiem do Narwiku w Norwegii. Po śniadaniu w hotelu udajemy się na dworzec w Luleå. Kiedy już znajdziemy swoje miejsca w wagonach, możemy po prostu usiąść i cieszyć się podróżą przez Szwecję mijając brzozowe lasy, tundrę czy bezludne niemal księżycowe krajobrazy. Odległości między stacjami są znaczne, a nazwy miejscowości często pisane są po lapońsku.
Podczas dzisiejszego przejazdu przekraczamy koło podbiegunowe czyli 66° 33’39” szerokości geograficznej północnej. I może sama szerokość geograficzna nie jest aż tak interesująca, ale ekscytujące jest to, co ona dla nas oznacza. To właśnie tutaj zaczyna strefa białych nocy oraz nocy polarnej. Obszary położone na północ od koła podbiegunowego, gdzie spotykamy zjawisko białych nocy obejmują biegun północny, Ocean Arktyczny, tysiące dużych i małych wysp oraz obszary lądowe na Grenlandii, Alasce, w Kanadzie, na Syberii, w Rosji, Islandii i oczywiście w Skandynawii. Zjawiska geograficzne takie jak białe noce i ciemne noce polarne możemy obserwować, ponieważ oś ziemska - przebiegająca pomiędzy biegunami północnym i południowym i wokół której obraca się Ziemia jest nachylona do płaszczyzny orbity pod kątem 23 stopni. Gdy więc Ziemia krąży wokół Słońca, biegun północny przechyla się w kierunku Słońca w miesiącach letnich natomiast w miesiącach zimowych oddala się od Słońca.
Po południu docieramy do Kiruny, najbardziej wysuniętego na północ miasta Szwecji, w którym mieszka około 17 000 osób, z których większość zatrudniona jest w górnictwie, przemyśle kosmicznym i turystyce. Kiruna jest jednak obecnie najbardziej znana z tego, że jest miastem, które trzeba poddać relokacji. Na ten i na inne tematy dowiemy się więcej następnego dnia, kiedy odwiedzimy kopalnię, która jest główną przyczyną tej potężnej przeprowadzki. Od 2014 roku miasto jest w trakcie przenosin o 3 kilometry w kierunku wschodnim, a cały projekt ma zostać w pełni ukończony dopiero w 2100 roku!
Kiruna zawdzięcza swoje istnienie kopalni Malmberget w Gällivare oraz podziemnej kopalni na obrzeżach miasta Kiruna (Luossavaara-Kiirunavaara). W Gällivare firma LKAB wydobywa jedną z najbogatszych na świecie rud żelaza z ogromnego kamieniołomu w Gropen („The Hole”). Z Malmberget ruda jest transportowana koleją przez Kirunę do Narwiku w Norwegii. Ale pomimo wysokiej wartości rudy i łatwej dostępności, nie od razu była to żyła złota dla LKAB, ani dla Kiruny. Niestety, ale budowa linii kolejowej w tym surowym klimacie była droga, ceny żelaza niskie, a konkurencja na światowym rynku ogromna.
Nocleg w hotelu w Kirunie.
Dziś czeka nas jedno z największych przeżyć w podróży, kiedy przekroczymy granicę z Norwegią.
Zanim jednak ponownie wsiądziemy do pociągu, odwiedzimy firmę wydobywczą LKAB, która jest skrótem od Luossavaara-Kiirunavaara Aktiebolag i jest jednym z wiodących na świecie producentów surowców z przetworzonej rudy. Samo złoże rudy w podziemnej kopalni jest największe na świecie: długie na 4 kilometry, szerokie na 80 metrów i głębokie na co najmniej 2.000 metrów.
Autokarem docieramy do samego wejścia do kopalni, a następnie udamy się podziemną siecią korytarzy położonych ok. 300 metrów pod ziemią do centrum turystycznego KLAB. Tutaj dowiemy się więcej o tym jak wygląda proces wydobycia rudy żelaza. Zobaczymy niektóre z ogromnych maszyn, które są używane do odwiertów w skalnych ścianach, a także maszyny, które transportują rudę w dalszych procesach przetwarzania. To będzie fascynujące i bardzo ekscytujące doświadczenie. Do dziś firma wydobywcza LKAB nadal transportuje tą linią kolejową rudę żelaza z kopalń w Kirunie i Malmberget do Luleå i Narviku, skąd jest dalej wywożona za granicę, o czym przekonamy się, jadąc po południu pociągiem tą samą trasą do Narviku.
W ostatnich latach KLAB przechodzi poważną transformację, wcielając w życie zasady zrównoważonego i ekologicznego rozwoju. Jest to przełomowa i ogromna inwestycja, o której też usłyszymy więcej, która ma ostatecznie doprowadzić do tego, aby działalność firmy była w 100% neutralna dla środowiska pod względem emisji CO2.
Linia kolejowa pomiędzy Narvikiem a Kiruną nazywana jest koleją Ofot i uważana jest za jedną z najbardziej spektakularnych linii kolejowych na świecie. Piękny i zróżnicowany krajobraz prowadzi nas wzdłuż fiordów i przez góry z widokami, które zapierają dech w piersiach większości ludzi.
Kolej Ofot jest również ważnym powodem istnienia miasta Narvik. Kiedy ponad 250 lat temu Lapończycy po raz pierwszy znaleźli rudę żelaza, do transportu rudy na wybrzeże używano reniferów i koni. Trwało to do 1898 roku, kiedy to rządy Norwegii i Szwecji zgodziły się na budowę kolei.
Rallaren to nazwa nadana wędrownym robotnikom, którzy budowali kolej. Pochodzili oni z całej Skandynawii, a warunki pracy były niezwykle trudne. Długie zimy sprawiały, że praca w tunelach odbywała się w większości w miesiącach zimowych, a brak światła dziennego również stanowił poważny problem. Praca była ciężka, a wynagrodzenie niskie.
W listopadzie 1902 roku po obu stronach granicy przeprowadzono uroczyste połączenie kolejowe, jednak ze względu na zimową aurę i ciemności oficjalne otwarcie linii przesunięto na lato 1903 roku.
Zaledwie 20 lat później kolej w Ofot została zelektryfikowana i do dziś pozostaje najbardziej wysuniętą na północ zelektryfikowaną linią kolejową na świecie.
Oprócz pięknych krajobrazów warto zwrócić uwagę na małe, pomalowane na czerwono stacyjki kolejowe, które mijamy po drodze.
Transport rudy jest dziś zdecydowanie najważniejszym elementem linii kolejowej Ofot. Pociągi z rudą kursują przez całą dobę, przez cały rok, a przez ponad 110 lat pociągi Kolei Ofot przetransportowały ponad 1 miliard ton rudy żelaza.
Sceneria i widoki podczas dzisiejszej podróży pociągiem są inne niż wczoraj. Niedługo po opuszczeniu Kiruny krajobraz się wznosi i jeśli pogoda nam dopisze, możemy zobaczyć Kebnekajse, najwyższą górę Szwecji. Stacji jest coraz mniej i w większości opuszczone, a charakterystyczne drewniane budynki stoją bezpośrednio na nagich skałach. Kiedy docieramy do granicy z Norwegią, góry otwierają się i ukazuje się nam Ofotfjorden, piękniejszego zakończenia podróży pociągiem nie mogliśmy sobie wymarzyć.
Po przyjeździe na stację Narvik udajemy się do naszego hotelu, aby się zakwaterować.
Przed zakończeniem dnia, wjedziemy jeszcze kolejką linową na szczyt Narvikfjeldet. W niecałe 15 minut zostaniemy przetransportowani na wysokość około 1000 metrów, gdzie czekają na nas bajeczne widoki na głębokie fiordy i wysokie masywy górskie. Narvikfjeldet jest największym ośrodkiem narciarstwa alpejskiego w Norwegii Północnej i jest niezwykle popularny w miesiącach zimowych. Od końca czerwca do połowy lipca ze szczytu góry można podziwiać piękne krajobrazy nawet w środku nocy dzięki białym nocom.
Nocleg w hotelu w Narwiku.
Dni 3
Kiruna – Narvik. Wizyta w kopalni i spektakularna przejażdżka koleją Ofot
Dziś czeka nas jedno z największych przeżyć w podróży, kiedy przekroczymy granicę z Norwegią.
Zanim jednak ponownie wsiądziemy do pociągu, odwiedzimy firmę wydobywczą LKAB, która jest skrótem od Luossavaara-Kiirunavaara Aktiebolag i jest jednym z wiodących na świecie producentów surowców z przetworzonej rudy. Samo złoże rudy w podziemnej kopalni jest największe na świecie: długie na 4 kilometry, szerokie na 80 metrów i głębokie na co najmniej 2.000 metrów.
Autokarem docieramy do samego wejścia do kopalni, a następnie udamy się podziemną siecią korytarzy położonych ok. 300 metrów pod ziemią do centrum turystycznego KLAB. Tutaj dowiemy się więcej o tym jak wygląda proces wydobycia rudy żelaza. Zobaczymy niektóre z ogromnych maszyn, które są używane do odwiertów w skalnych ścianach, a także maszyny, które transportują rudę w dalszych procesach przetwarzania. To będzie fascynujące i bardzo ekscytujące doświadczenie. Do dziś firma wydobywcza LKAB nadal transportuje tą linią kolejową rudę żelaza z kopalń w Kirunie i Malmberget do Luleå i Narviku, skąd jest dalej wywożona za granicę, o czym przekonamy się, jadąc po południu pociągiem tą samą trasą do Narviku.
W ostatnich latach KLAB przechodzi poważną transformację, wcielając w życie zasady zrównoważonego i ekologicznego rozwoju. Jest to przełomowa i ogromna inwestycja, o której też usłyszymy więcej, która ma ostatecznie doprowadzić do tego, aby działalność firmy była w 100% neutralna dla środowiska pod względem emisji CO2.
Linia kolejowa pomiędzy Narvikiem a Kiruną nazywana jest koleją Ofot i uważana jest za jedną z najbardziej spektakularnych linii kolejowych na świecie. Piękny i zróżnicowany krajobraz prowadzi nas wzdłuż fiordów i przez góry z widokami, które zapierają dech w piersiach większości ludzi.
Kolej Ofot jest również ważnym powodem istnienia miasta Narvik. Kiedy ponad 250 lat temu Lapończycy po raz pierwszy znaleźli rudę żelaza, do transportu rudy na wybrzeże używano reniferów i koni. Trwało to do 1898 roku, kiedy to rządy Norwegii i Szwecji zgodziły się na budowę kolei.
Rallaren to nazwa nadana wędrownym robotnikom, którzy budowali kolej. Pochodzili oni z całej Skandynawii, a warunki pracy były niezwykle trudne. Długie zimy sprawiały, że praca w tunelach odbywała się w większości w miesiącach zimowych, a brak światła dziennego również stanowił poważny problem. Praca była ciężka, a wynagrodzenie niskie.
W listopadzie 1902 roku po obu stronach granicy przeprowadzono uroczyste połączenie kolejowe, jednak ze względu na zimową aurę i ciemności oficjalne otwarcie linii przesunięto na lato 1903 roku.
Zaledwie 20 lat później kolej w Ofot została zelektryfikowana i do dziś pozostaje najbardziej wysuniętą na północ zelektryfikowaną linią kolejową na świecie.
Oprócz pięknych krajobrazów warto zwrócić uwagę na małe, pomalowane na czerwono stacyjki kolejowe, które mijamy po drodze.
Transport rudy jest dziś zdecydowanie najważniejszym elementem linii kolejowej Ofot. Pociągi z rudą kursują przez całą dobę, przez cały rok, a przez ponad 110 lat pociągi Kolei Ofot przetransportowały ponad 1 miliard ton rudy żelaza.
Sceneria i widoki podczas dzisiejszej podróży pociągiem są inne niż wczoraj. Niedługo po opuszczeniu Kiruny krajobraz się wznosi i jeśli pogoda nam dopisze, możemy zobaczyć Kebnekajse, najwyższą górę Szwecji. Stacji jest coraz mniej i w większości opuszczone, a charakterystyczne drewniane budynki stoją bezpośrednio na nagich skałach. Kiedy docieramy do granicy z Norwegią, góry otwierają się i ukazuje się nam Ofotfjorden, piękniejszego zakończenia podróży pociągiem nie mogliśmy sobie wymarzyć.
Po przyjeździe na stację Narvik udajemy się do naszego hotelu, aby się zakwaterować.
Przed zakończeniem dnia, wjedziemy jeszcze kolejką linową na szczyt Narvikfjeldet. W niecałe 15 minut zostaniemy przetransportowani na wysokość około 1000 metrów, gdzie czekają na nas bajeczne widoki na głębokie fiordy i wysokie masywy górskie. Narvikfjeldet jest największym ośrodkiem narciarstwa alpejskiego w Norwegii Północnej i jest niezwykle popularny w miesiącach zimowych. Od końca czerwca do połowy lipca ze szczytu góry można podziwiać piękne krajobrazy nawet w środku nocy dzięki białym nocom.
Nocleg w hotelu w Narwiku.
Przed opuszczeniem Narwiku odwiedzimy Muzeum Wojny oraz pomnik upamiętniający polskich żołnierzy i marynarzy walczących w Bitwie o Narwik. Podczas II wojny światowej jednym z powodów dla których naziści zajęli Norwegię była chęć przejęcia kopalni rudy żelaza oraz strategicznego portu w Narwiku, który nie zamarzał nawet zimą. Niemcy zaatakowali ten region 9 kwietnia 1940 roku i przez dwa miesiące trwały tutaj zacięte walki w których przeciwko Niemcom walczyły nie tylko wojska norweskie ale także siły alianckie w tym polscy żołnierze z 1. Samodzielnej Brygady Strzelców Podhalańskich oraz polscy marynarze na niszczycielach ORP „Błyskawica”, ORP „Burza” i ORP „Grom”, które wtedy wchodziły już w skład sił brytyjskiej marynarki wojennej. Żołnierze walczyli nie tylko z nieprzyjacielem, ale także z niesprzyjającymi warunkami pogodowymi, trudnym górzystym terenem i brakiem zaopatrzenia.
W Muzeum Wojny w Narwiku dowiemy więcej na temat Bitwy o Narwik i wkładzie polskich żołnierzy. Odwiedzimy również pobliski pomnik, który upamiętnia 59 polskich marynarzy z niszczyciela ORP Grom, którzy zginęli w walce o wolność Norwegii i Polski. Jest to miejsce o wyjątkowej wartości historycznej dla Polaków skąd rozpościera się widok na miejsce, gdzie spoczął w morzu niszczyciel ORP Grom po zatopieniu go przez niemiecką bombę 4 maja 1940 roku.
Opuszczamy Narwik i stały ląd i kierujemy się na Vesterålen, archipelag położony na północ od Lofotów. Czeka nas kolejny dzień wspaniałych widoków z odbijającymi się w morzu szczytami górskimi o wysokości do 1200 metrów.
W archipelagu Vesterålen leży największa norweska wyspa Hinnøya. Tutaj odwiedzimy małą lapońską farmę reniferów. Rodzina, którą odwiedzimy, zajmuje się hodowlą reniferów od ponad 150 lat czyli od czasu, gdy ich przodkowie przywędrowali tu ze swoimi stadami z północnej Szwecji.
Podczas tej wizyty dowiemy się więcej o reniferach i ich znaczeniu dla ludu Samów. Zostaniemy zaproszeni do namiotu, gdzie zjemy gorącą zupę z renifera, słuchając przy tym pasjonujących opowieści o kulturze Samów, ich codziennym życiu, lapońskich legendach, a przede wszystkim o reniferach. Pasterze reniferów są silnie związani ze swoimi zwierzętami i od setek lat używają sań zaprzężonych w renifery jako środka transportu.
Renifer to gatunek jelenia, który żyje na półkuli północnej. Zarówno samce jak i samice reniferów mają poroże, które co roku zrzucają, a w to miejsce wyrasta im nowe. Żywią się trawą, liśćmi, ziołami, porostami, a nawet grzybami, które zimą wykopują spod śnieg. Mijając dzikie renifery mogłoby się wydawać, że obecność ludzi nie budzi ich niepokoju, jednak nie jest to do końca prawdą. Aby przetrwać surowe zimy, zwierzęta starają się jak najbardziej oszczędzać energię i uciekają tylko wtedy, gdy czują się naprawdę zagrożone.
Samce ważą zwykle ponad 100 kilogramów, a samice około 75 kilogramów. Zazwyczaj zwierzęta nie przebywają na ogrodzonych pastwiskach tylko mogą swobodnie poruszać się po całym terenie. Jednak po kilku ostrych zimach podczas, których warunki do wypasu były bardzo trudne, nasi gospodarze zdecydowali się postawić ogrodzenie, aby móc karmić renifery w ciągu najcięższych zimowych miesiący. Ponadto zsuwający się śnieg ze stromych gór Vesterål pozbawił życia kilka reniferów, zanim zdążyły się schronić za ogrodzenie.
Jeśli będziemy mieli szczęście to może usłyszymy także tradycyjną, lapońską pieśń joik, zanim pożegnamy się z naszymi gospodarzami i udamy na nocleg do hotelu w mieście Melbu na wyspie Hadseløya.
Dni 4
Narwik – Vesterålen. Muzeum Wojny i Pomnik Polskiego Żołnierza i Marynarza w Narwiku oraz wizyta na farmie reniferów
Przed opuszczeniem Narwiku odwiedzimy Muzeum Wojny oraz pomnik upamiętniający polskich żołnierzy i marynarzy walczących w Bitwie o Narwik. Podczas II wojny światowej jednym z powodów dla których naziści zajęli Norwegię była chęć przejęcia kopalni rudy żelaza oraz strategicznego portu w Narwiku, który nie zamarzał nawet zimą. Niemcy zaatakowali ten region 9 kwietnia 1940 roku i przez dwa miesiące trwały tutaj zacięte walki w których przeciwko Niemcom walczyły nie tylko wojska norweskie ale także siły alianckie w tym polscy żołnierze z 1. Samodzielnej Brygady Strzelców Podhalańskich oraz polscy marynarze na niszczycielach ORP „Błyskawica”, ORP „Burza” i ORP „Grom”, które wtedy wchodziły już w skład sił brytyjskiej marynarki wojennej. Żołnierze walczyli nie tylko z nieprzyjacielem, ale także z niesprzyjającymi warunkami pogodowymi, trudnym górzystym terenem i brakiem zaopatrzenia.
W Muzeum Wojny w Narwiku dowiemy więcej na temat Bitwy o Narwik i wkładzie polskich żołnierzy. Odwiedzimy również pobliski pomnik, który upamiętnia 59 polskich marynarzy z niszczyciela ORP Grom, którzy zginęli w walce o wolność Norwegii i Polski. Jest to miejsce o wyjątkowej wartości historycznej dla Polaków skąd rozpościera się widok na miejsce, gdzie spoczął w morzu niszczyciel ORP Grom po zatopieniu go przez niemiecką bombę 4 maja 1940 roku.
Opuszczamy Narwik i stały ląd i kierujemy się na Vesterålen, archipelag położony na północ od Lofotów. Czeka nas kolejny dzień wspaniałych widoków z odbijającymi się w morzu szczytami górskimi o wysokości do 1200 metrów.
W archipelagu Vesterålen leży największa norweska wyspa Hinnøya. Tutaj odwiedzimy małą lapońską farmę reniferów. Rodzina, którą odwiedzimy, zajmuje się hodowlą reniferów od ponad 150 lat czyli od czasu, gdy ich przodkowie przywędrowali tu ze swoimi stadami z północnej Szwecji.
Podczas tej wizyty dowiemy się więcej o reniferach i ich znaczeniu dla ludu Samów. Zostaniemy zaproszeni do namiotu, gdzie zjemy gorącą zupę z renifera, słuchając przy tym pasjonujących opowieści o kulturze Samów, ich codziennym życiu, lapońskich legendach, a przede wszystkim o reniferach. Pasterze reniferów są silnie związani ze swoimi zwierzętami i od setek lat używają sań zaprzężonych w renifery jako środka transportu.
Renifer to gatunek jelenia, który żyje na półkuli północnej. Zarówno samce jak i samice reniferów mają poroże, które co roku zrzucają, a w to miejsce wyrasta im nowe. Żywią się trawą, liśćmi, ziołami, porostami, a nawet grzybami, które zimą wykopują spod śnieg. Mijając dzikie renifery mogłoby się wydawać, że obecność ludzi nie budzi ich niepokoju, jednak nie jest to do końca prawdą. Aby przetrwać surowe zimy, zwierzęta starają się jak najbardziej oszczędzać energię i uciekają tylko wtedy, gdy czują się naprawdę zagrożone.
Samce ważą zwykle ponad 100 kilogramów, a samice około 75 kilogramów. Zazwyczaj zwierzęta nie przebywają na ogrodzonych pastwiskach tylko mogą swobodnie poruszać się po całym terenie. Jednak po kilku ostrych zimach podczas, których warunki do wypasu były bardzo trudne, nasi gospodarze zdecydowali się postawić ogrodzenie, aby móc karmić renifery w ciągu najcięższych zimowych miesiący. Ponadto zsuwający się śnieg ze stromych gór Vesterål pozbawił życia kilka reniferów, zanim zdążyły się schronić za ogrodzenie.
Jeśli będziemy mieli szczęście to może usłyszymy także tradycyjną, lapońską pieśń joik, zanim pożegnamy się z naszymi gospodarzami i udamy na nocleg do hotelu w mieście Melbu na wyspie Hadseløya.
W dniu dzisiejszym można spędzić dzień w Melbu i zwiedzić okolicę np. podczas pieszej wędrówki. Nasz pilot lub recepcja hotelu udzieli wszelkich informacji jak ciekawie spędzić dzień. Można się także wybrać lokalnym autobusem do położonego niedaleko Sortland (około 1 godziny jazdy autobusem z Melbu). Jest to nieco większe miasto, gdzie można pospacerować, napić się dobrej kawy lub zjeść obiad, a następnie wrócić do hotelu w Melbu lokalnym autobusem.
Kolejną propozycją na spędzenie dnia jest wycieczka na północ do miasta Andenes, położonego na północnym krańcu wyspy Andøya. Imponujące szczyty górskie to nie jedyna atrakcja w krajobrazie morza na północ od Lofotów. W tym miejscu znajdujemy się blisko szelfu kontynentalnego, który jest bardzo atrakcyjnym obszarem żerowania dla wielorybów. Duże skupiska planktonu i małych ryb sprawiają, że latem istnieje niemal gwarancja na zobaczenie tutaj kaszalotów. Dlatego turyści z całego świata przybywają na te odległe wyspy, aby wypatrywać wielorybów, które przebywają w tej okolicy przez cały rok. Po przyjeździe do Andenes również i my będziemy mieć możliwość, aby wybrać się na oglądanie wielorybów podczas safari morskiego. Oczywiście, nikt nie da nam 100% gwarancji zobaczenia tych ogromnych stworzeń morskich, ale szanse na to są bardzo duże dlatego wierzymy, że podczas naszej wycieczki szczęście nam dopisze. Safari trwa ok. 2-4 godzin i jest wycieczką fakultatywną, którą należy zarezerwować i opłacić wcześniej w biurze w Polsce (szczegóły można przeczytać w informacjach o wycieczce). Osoby, które nie wybiorą się na safari będą miały czas na zwiedzanie na własną rękę rybackiego miasteczka Andenes, liczącego ok. 3000 mieszkańców. Polecamy spacer do 40-metorwej latarni morskiej, którą wybudowano w 1859 roku i przez prawie 100 lat prowadzono z niej obserwacje meteorologiczne. W 1978 roku latarnia została zautomatyzowana. Ze szczytu rozpościera się piękny widok na miasto i większą część wyspy.
Wracamy w kierunku Melbu nową 51-kilometrową krajową drogą turystyczną, która biegnie wzdłuż zachodniego wybrzeża wyspy Andøya. Po drodze oprócz wspaniałych widoków można również zobaczyć najdłuższą w Europie Północnej plażę z białym piaskiem o długości 2,5 kilometra oraz małe, urocze galerie.
Późnym popołudniem wracamy do naszego hotelu.
Dni 5
Vesterålen. Wizyta w Andenes z możliwością rejsu na obserwację wielorybów
W dniu dzisiejszym można spędzić dzień w Melbu i zwiedzić okolicę np. podczas pieszej wędrówki. Nasz pilot lub recepcja hotelu udzieli wszelkich informacji jak ciekawie spędzić dzień. Można się także wybrać lokalnym autobusem do położonego niedaleko Sortland (około 1 godziny jazdy autobusem z Melbu). Jest to nieco większe miasto, gdzie można pospacerować, napić się dobrej kawy lub zjeść obiad, a następnie wrócić do hotelu w Melbu lokalnym autobusem.
Kolejną propozycją na spędzenie dnia jest wycieczka na północ do miasta Andenes, położonego na północnym krańcu wyspy Andøya. Imponujące szczyty górskie to nie jedyna atrakcja w krajobrazie morza na północ od Lofotów. W tym miejscu znajdujemy się blisko szelfu kontynentalnego, który jest bardzo atrakcyjnym obszarem żerowania dla wielorybów. Duże skupiska planktonu i małych ryb sprawiają, że latem istnieje niemal gwarancja na zobaczenie tutaj kaszalotów. Dlatego turyści z całego świata przybywają na te odległe wyspy, aby wypatrywać wielorybów, które przebywają w tej okolicy przez cały rok. Po przyjeździe do Andenes również i my będziemy mieć możliwość, aby wybrać się na oglądanie wielorybów podczas safari morskiego. Oczywiście, nikt nie da nam 100% gwarancji zobaczenia tych ogromnych stworzeń morskich, ale szanse na to są bardzo duże dlatego wierzymy, że podczas naszej wycieczki szczęście nam dopisze. Safari trwa ok. 2-4 godzin i jest wycieczką fakultatywną, którą należy zarezerwować i opłacić wcześniej w biurze w Polsce (szczegóły można przeczytać w informacjach o wycieczce). Osoby, które nie wybiorą się na safari będą miały czas na zwiedzanie na własną rękę rybackiego miasteczka Andenes, liczącego ok. 3000 mieszkańców. Polecamy spacer do 40-metorwej latarni morskiej, którą wybudowano w 1859 roku i przez prawie 100 lat prowadzono z niej obserwacje meteorologiczne. W 1978 roku latarnia została zautomatyzowana. Ze szczytu rozpościera się piękny widok na miasto i większą część wyspy.
Wracamy w kierunku Melbu nową 51-kilometrową krajową drogą turystyczną, która biegnie wzdłuż zachodniego wybrzeża wyspy Andøya. Po drodze oprócz wspaniałych widoków można również zobaczyć najdłuższą w Europie Północnej plażę z białym piaskiem o długości 2,5 kilometra oraz małe, urocze galerie.
Późnym popołudniem wracamy do naszego hotelu.
Dziś przeżyjemy jedną z największych przygód podczas naszej podróży, odkrywając dziką przyrodę i małe, malownicze wioski rybackie na Lofotach.
Z Melbu płyniemy około 40 minut do Fiskebøl, skąd następnie przejedziemy w kierunku najbardziej wysuniętej na południe części Lofotów. Nie będzie to jednak zwykła podróż, gdyż po drodze nie zabraknie okazji, aby chłonąć fantastyczne krajobrazy Lofotów, gdzie majestatyczny charakter tego miejsca miesza się z dziką, surową i bezkresną naturą. Taki widok zdecydowanie przykuwa wzrok i stanowi nie lada rarytas dla pasjonatów fotografii, dlatego też warto zabrać ze sobą kartę z dużą ilością pamięci. Będziemy się zatrzymywać przy najpiękniejszych miejscach, mając przy tym mnóstwo czasu aby delektować się tą zapierającą dech w piersiach scenerią.
Docieramy do miejscowości Å, o najkrótszej nazwie na świecie, położonej niemalże na końcu świata, gdzie zobaczymy urokliwe chaty rybackie. Te małe chatki niegdyś były wykorzystywane jako miejsce noclegu dla rybaków, którzy każdego roku przybywali z całej Norwegii aby wziąć udział w połowach dorsza. Dziś większość z tych chat zaadaptowana jest na domy wakacyjne. W Å znajduje się także muzeum sztokfisza. To suszony naturalnie, na drewnianych stelażach przez słońce i wiatr, dorsz. Na wyspie w sezonie można niemal na każdym kroku trafić na takie suszarnie dorsza. Jest to najważniejszy produkt eksportowy Lofotów, uznawany za rarytas w Europie Zachodniej (głównie w Hiszpanii i Portugalii), gdzie jest nazywany bacalao. Jest także bardzo popularny w dużej części Afryki.
Z Å kierujemy się ponownie na północ, zatrzymując się w Reine, kolejnej urokliwej wiosce rybackiej z której roztaczają się zachwycające widoki. Ta tradycyjna wioska rybacka jest położona na spektakularnym fiordzie otoczonym wysokimi górami Lofotów i Morzem Norweskim
Na koniec odwiedzimy miasto Svolvær, które liczy około 4750 mieszkańców i jest centrum administracyjnym gminy Vågan w okręgu Nordland. Miasto położone jest na wyspie Austvågøya w archipelagu ciągnącym się wzdłuż Vestfjordu. Pierwotnie Svolvær był częścią sąsiedniej gminy Vågan, która wraz z miastem Kabelvåg znajduje się na zachód od Svolvær. Duże łowiska dorsza na tym obszarze uczyniły Svolvær ważnym ośrodkiem rybackim. W 1918 roku miasto stało się niezależną gminą.
Po dniu spędzonym w pięknej scenerii wracamy do Melbu.
(Dzisiejsza trasa to około 350 km).
Dni 6
Całodniowa wycieczka na Lofoty, z wizytami w wioskach rybackich
Dziś przeżyjemy jedną z największych przygód podczas naszej podróży, odkrywając dziką przyrodę i małe, malownicze wioski rybackie na Lofotach.
Z Melbu płyniemy około 40 minut do Fiskebøl, skąd następnie przejedziemy w kierunku najbardziej wysuniętej na południe części Lofotów. Nie będzie to jednak zwykła podróż, gdyż po drodze nie zabraknie okazji, aby chłonąć fantastyczne krajobrazy Lofotów, gdzie majestatyczny charakter tego miejsca miesza się z dziką, surową i bezkresną naturą. Taki widok zdecydowanie przykuwa wzrok i stanowi nie lada rarytas dla pasjonatów fotografii, dlatego też warto zabrać ze sobą kartę z dużą ilością pamięci. Będziemy się zatrzymywać przy najpiękniejszych miejscach, mając przy tym mnóstwo czasu aby delektować się tą zapierającą dech w piersiach scenerią.
Docieramy do miejscowości Å, o najkrótszej nazwie na świecie, położonej niemalże na końcu świata, gdzie zobaczymy urokliwe chaty rybackie. Te małe chatki niegdyś były wykorzystywane jako miejsce noclegu dla rybaków, którzy każdego roku przybywali z całej Norwegii aby wziąć udział w połowach dorsza. Dziś większość z tych chat zaadaptowana jest na domy wakacyjne. W Å znajduje się także muzeum sztokfisza. To suszony naturalnie, na drewnianych stelażach przez słońce i wiatr, dorsz. Na wyspie w sezonie można niemal na każdym kroku trafić na takie suszarnie dorsza. Jest to najważniejszy produkt eksportowy Lofotów, uznawany za rarytas w Europie Zachodniej (głównie w Hiszpanii i Portugalii), gdzie jest nazywany bacalao. Jest także bardzo popularny w dużej części Afryki.
Z Å kierujemy się ponownie na północ, zatrzymując się w Reine, kolejnej urokliwej wiosce rybackiej z której roztaczają się zachwycające widoki. Ta tradycyjna wioska rybacka jest położona na spektakularnym fiordzie otoczonym wysokimi górami Lofotów i Morzem Norweskim
Na koniec odwiedzimy miasto Svolvær, które liczy około 4750 mieszkańców i jest centrum administracyjnym gminy Vågan w okręgu Nordland. Miasto położone jest na wyspie Austvågøya w archipelagu ciągnącym się wzdłuż Vestfjordu. Pierwotnie Svolvær był częścią sąsiedniej gminy Vågan, która wraz z miastem Kabelvåg znajduje się na zachód od Svolvær. Duże łowiska dorsza na tym obszarze uczyniły Svolvær ważnym ośrodkiem rybackim. W 1918 roku miasto stało się niezależną gminą.
Po dniu spędzonym w pięknej scenerii wracamy do Melbu.
(Dzisiejsza trasa to około 350 km).
Nadszedł czas, aby opuścić północną Norwegię. Udajemy się więc na lotnisko w Evenes, skąd odlecimy do Polski z przesiadką po drodze.
Dni 7
Powrót do Polski z Evenes
Nadszedł czas, aby opuścić północną Norwegię. Udajemy się więc na lotnisko w Evenes, skąd odlecimy do Polski z przesiadką po drodze.
Daty wylotu
Czerwiec 2025
Informacje o cenie
Cena wycieczki
Dopłata do pokoju jednoosobowego
Cena zawiera
- Opiekę polskiego pilota
- Przelot rejsowy w klasie ekonomicznej na trasie Warszawa – Luleå, Evenes - Warszawa w obie strony z przesiadką
- Podróż pociągiem Luleå – Kiruna – Narvik
- Zakwaterowanie w hotelu w pokoju dwuosobowym
- Wyżywienie: codziennie śniadania
- Transport zgodnie z programem
- Ubezpieczenie podstawowe KL i NNW
Cena nie zawiera
- Dopłaty do pokoju jednoosobowego
- Wycieczki fakultatywnej na obserwację wielorybów – dzień 5
- Napojów do posiłków
- Wydatków indywidualnych
- Wszystkiego, co nie zostało wymienione w „Cena zawiera”
- Pozostałych posiłków
Wycieczki
Obserwacja wielorybów w Andenes
Zobacz wieloryby z tak bliska jak to tylko możliwe. Dzięki sprzyjającym warunkom u wybrzeży Andenes wieloryby licznie odwiedzają ten obszar każdego dnia. Jest to bezsprzecznie spektakularne widowisko, kiedy można obserwować te wielkie, łagodne olbrzymy z tak bliskiej odległości. Szczególnie latem można zobaczyć kaszaloty, a także kilka inne gatunków wielorybów, jak również wiele ptaków morskich. Od czasu do czasu można też w oddali zobaczyć stada delfinów. Cała wycieczka trwa ok. 2-4 godziny, cena obejmuje transport i rejs statkiem.
Wycieczkę należy zamówić najpóźniej 45 dni przed wylotem.
Jak to bywa z naturą nigdy nie możemy zagwarantować, że uda nam się zobaczyć wieloryby, ale miejscowe statystyki mówią, że o tej porze roku prawdopodobieństwo ich zobaczenia wynosi 95%.
Obserwacja wielorybów w Andenes
Zobacz wieloryby z tak bliska jak to tylko możliwe. Dzięki sprzyjającym warunkom u wybrzeży Andenes wieloryby licznie odwiedzają ten obszar każdego dnia. Jest to bezsprzecznie spektakularne widowisko, kiedy można obserwować te wielkie, łagodne olbrzymy z tak bliskiej odległości. Szczególnie latem można zobaczyć kaszaloty, a także kilka inne gatunków wielorybów, jak również wiele ptaków morskich. Od czasu do czasu można też w oddali zobaczyć stada delfinów. Cała wycieczka trwa ok. 2-4 godziny, cena obejmuje transport i rejs statkiem.
Wycieczkę należy zamówić najpóźniej 45 dni przed wylotem.
Jak to bywa z naturą nigdy nie możemy zagwarantować, że uda nam się zobaczyć wieloryby, ale miejscowe statystyki mówią, że o tej porze roku prawdopodobieństwo ich zobaczenia wynosi 95%.

Obserwacja wielorybów w Andenes
Zobacz wieloryby z tak bliska jak to tylko możliwe. Dzięki sprzyjającym warunkom u wybrzeży Andenes wieloryby licznie odwiedzają ten obszar każdego dnia. Jest to bezsprzecznie spektakularne widowisko, kiedy można obserwować te wielkie, łagodne olbrzymy z tak bliskiej odległości. Szczególnie latem można zobaczyć kaszaloty, a także kilka inne gatunków wielorybów, jak również wiele ptaków morskich. Od czasu do czasu można też w oddali zobaczyć stada delfinów. Cała wycieczka trwa ok. 2-4 godziny, cena obejmuje transport i rejs statkiem.
Wycieczkę należy zamówić najpóźniej 45 dni przed wylotem.
Jak to bywa z naturą nigdy nie możemy zagwarantować, że uda nam się zobaczyć wieloryby, ale miejscowe statystyki mówią, że o tej porze roku prawdopodobieństwo ich zobaczenia wynosi 95%.
Informacje praktyczne
Wycieczka podlega ogólnym regulaminom Albatros Travel, z którymi uczestnicy powinni się zapoznać.
Polski
Nie
Nie
SEK, NOK
Polski
Nie
Nie
SEK, NOK
Wymagane minimum uczestników to 16 osób. Albatros Travel zastrzega sobie prawo odwołania wycieczki w terminie do 20 dni przed datą jej rozpoczęcia w przypadku zgłoszenia się mniejszej liczby uczestników niż określona liczba minimalna. Zgodnie z pkt. 4.4. OWI jako organizator nie ponosimy odpowiedzialności odszkodowawczej tytułem ewentualnych strat, które uczestnicy mogą ponieść w związku z jej anulowaniem. Jesteśmy jedynie zobowiązani do zwrotu zapłaconej kwoty.
Informacje o podróży
Wymagane minimum uczestników to 16 osób. Albatros Travel zastrzega sobie prawo odwołania wycieczki w terminie do 20 dni przed datą jej rozpoczęcia w przypadku zgłoszenia się mniejszej liczby uczestników niż określona liczba minimalna. Zgodnie z pkt. 4.4. OWI jako organizator nie ponosimy odpowiedzialności odszkodowawczej tytułem ewentualnych strat, które uczestnicy mogą ponieść w związku z jej anulowaniem. Jesteśmy jedynie zobowiązani do zwrotu zapłaconej kwoty.